Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Jak czytać Biblię

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Shutterstock
  • 14 stycznia 2015
  • komentarzy
  • 1 604 wyświetleń
  • lubi to!

O potrzebie czujności

Anna Świderkówna

„Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż, zostawił swój dom, powierzył swym sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przekazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie, z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem, by, niespodziewanie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, do wszystkich mówię – czuwajcie!”

Słowa te skierowane są i do nas dzisiaj. Oczywiście zasadniczo jest tu oczekiwanie paruzji. Paruzja po grecku to święto, które wyprawiano w każdym mieście greckim, jeżeli przybywał do tego miasta jakiś wysoki dostojnik państwowy. Paruzja to obecność, to niejako święto obecności. Tutaj Jezus zapowiada swoje przyjście, swoją obecność, która będzie nam towarzyszyła, ale pod jednym warunkiem – że potrafimy poznać czas Jego przyjścia. Ale nie wiemy, kiedy ten czas nadejdzie, więc trzeba czuwać. Na czym to czuwanie ma polegać? Wbrew temu, czego się najczęściej spodziewamy, to nie chodzi o to, ażebyśmy przypadkiem nie popełnili grzechu. Wydaje mi się, że tu chodzi przede wszystkim o szeroko otwarte oczy naszego serca, żebyśmy poznali Jezusa, poznali Boga w każdej nadchodzącej do nas chwili. Towarzyszy nam tendencja, że kiedy jest wszystko w porządku, kiedy jesteśmy zadowoleni z życia, to chętnie witamy wtedy Boga. Innymi słowy, bardzo lubimy, jeśli Bóg chce, czego my chcemy, wtedy mamy poczucie, że chcemy tego, czego chce Bóg, i że jest wszystko w porządku. W tej przypowieści chodzi o sakrament chwili bieżącej. Uważamy, że Bóg przychodzi do nas w wielkich wydarzeniach, i rzeczywiście w wielkich wydarzeniach też przychodzi. Ale przychodzi do nas nawet wtedy, kiedy tego nie chcemy zauważyć, przychodzi do nas w naszych kłopotach czy cierpieniach. Przychodzi do nas także w zwyczajnych codziennych obowiązkach. I wydaje mi się, że nawet w bardzo mądrych książkach czasem brakuje zwrócenia uwagi na to stałe przychodzenie Boga do nas we wszystkim, co nas spotyka. Wszystko w życiu ma sens, a ten sens ma twarz Jezusa Chrystusa.

Jak czuwać?
O tym, jak należy czuwać, opowiada nam przypowieść z Ewangelii św. Mateusza (25, 14–30). To jest przypowieść o talentach lub minach. W obu przypadkach chodzi o określenie wagi. Ciężar talentu wahał się od 30 do 60 kg, natomiast mina jako jednostka wagowa to było około 570 gramów. Były to również określenia jednostki monetarnej.

„Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi, przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał, on również zyskał drugie dwa, ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów, przyniósł drugie pięć i rzekł: Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny, byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości twego pana. Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem. Rzekł mu pan: Dobrze, sługo dobry i wierny, byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię. Wejdź do radości twego pana. Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: Panie, wiedziałem, że jesteś człowiek twardy, żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność. Odrzekł mu pan jego: Sługo zły i gnuśny, wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie, temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz w ciemności, tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”.

Tu od razu dodałabym słowa z paralelnego tekstu z Ewangelii św. Łukasza (8, 18), gdzie jest napisane: „Uważajcie, jak słuchacie, bo kto ma, temu będzie dane, a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”. Tak naprawdę bowiem, jeśli przeanalizujemy to, co my mamy, to okaże się, że nic nie mamy. „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?” Łukasz precyzyjnie wyraził tę myśl.

Myślę, że najważniejsza w  tej przypowieści jest postawa dwóch pierwszych sług, którzy talenty pomnażali. Ten trzeci natomiast bał się zaryzykować. Mnie się zdaje, że to jest nauka, że jeżeli jesteśmy z Panem Bogiem, jeżeli wypełniamy Jego polecenia, to nie powinniśmy się bać ryzyka, powinniśmy się zdobyć na odwagę. Ta i wcześniejsze przypowieści, gdzie mowa jest o wrażliwości, o czuwaniu, wyczuleniu na obecność Boga, na Jego znaki, odczytywanie Jego woli, pokazują, że człowiek żyjący tymi przypowieściami nie będzie się lękał, pójdzie na całość. Mało tego, człowiek, który obraca talentami, który uświadamia sobie, że jesteśmy dzierżawcami, chce nie ze względu na lęk, ale ze względu na chwałę Bożą przynieść owoce tego, co Pan Bóg w nas włożył. Taki człowiek będzie Mu ufał. Taki człowiek będzie pomnażał te talenty, nie dlatego, że chce zarobić pieniądze, ale dlatego, że tego sobie życzy Bóg. To jest po prostu język miłości. Bo do tego dąży każda miłość, jeżeli tylko może. Taki człowiek współpracuje z darami, którymi Pan Bóg nas obdarza.

Anna Świderkówna, O przypowieściach, św. Pawle i Apokalipsie, Wydawnictwo M, Kraków, 2014


więcej tekstów autora

Anna Świderkówna

ur. 5 grudnia 1925 w Warszawie, zm. 16 sierpnia 2008 tamże – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii

Polecamy

Ozeasz i Gomer. Bóg i Izrael

Bella Szwarcman-Czarnota

Niedziela, 25.05.2014

Jan Paweł II

partnerzy