Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Jak czytać Biblię
  • 16 lipca 2015
  • komentarzy
  • 2 022 wyświetleń
  • lubi to!

Czy każdy ma swego anioła?

Roman Zając

Z Biblii można wywnioskować, że każdy człowiek posiada swego osobistego anioła, opiekuna i orędownika przed Bogiem. Podobną funkcję pełni irański frawaszi, opiekujący się człowiekiem, czy też grecki daimon, który zdaniem Sokratesa towarzyszy człowiekowi przez całe życie. Apulejusza (zm. po 170 r.) charakteryzuje, że sokratejski daimon to prywatny i indywidualny przewodnik, obserwator tego, co dokonuje się we wnętrzu osoby, stróż jej dobrobytu, ten, który zna ją tak dogłębnie, jak jest to tylko możliwe, uważny i stały obserwator, sędzia i świadek, ten, który wyraża dezaprobatę dla zła i wychwala dobro. Sokratejski daimon nie był jednak posłany przez Zeusa. W optyce biblijnej natomiast to troska Boga przybiera postać konkretnego, duchowego, osobowego bytu, który towarzyszy każdemu człowiekowi na drodze do Królestwa Niebieskiego. Bóg, szanując wolność człowieka, nie przestawia człowieka jak pionka na szachownicy, ale poprzez swojego anioła, którego nazywamy stróżem, roztacza nad nim dyskretną opiekę. Anioł Stróż jest więc uosobieniem Opatrzności Boskiej w stosunku do każdego z nas z osobna. Nasz protektor jest wyrazem Bożej miłości i całym swoim jestestwem, modlitwą zanoszoną do Najwyższego, natchnieniami, które wsącza w serce i umysł człowieka, stara się wspierać swojego podopiecznego, by kroczył drogami dobra, a unikał skręcania na manowce.

Istnieje wiele tekstów biblijnych, które stanowią podstawę wiary, że każdemu człowiekowi towarzyszy taki szczególny niebiański opiekun. Idea anioła stróża (narodu, państwa czy też indywidualnego człowieka) pojawia się w Biblii dość wcześnie. Już w Księdze Wyjścia czytamy: „Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym, gdyż nie przebaczy waszych przewinień, bo imię moje jest w nim” (Wj 23,20‒21, por. Wj 14,19). Ten tekst co prawda dotyczy anioła prowadzącego naród Izraela do Ziemi Obiecanej, ale Ojcowie Kościoła widzieli w nim także zapowiedź Anioła Stróża każdego człowieka. W Księdze Hioba autor wyraża wiarę w istnienie osobistego anioła‒obrońcy: „Gdy ma on swego anioła, obrońcę jednego z tysiąca, co mu wyjaśni powinność; zlituje się nad nim i prosi: «Uwolnij od zejścia do grobu, za niego okup znalazłem» ‒ to wraca do dni młodości, jak wtedy ciało ma rześkie, błaga Boga, a On się lituje, radosne oblicze nań zwraca” (Hi 33,23‒26). Okupem jest tutaj tajne nawrócenie się grzesznika na skutek Bożego karcenia, zauważone przez anioła i zaniesione Bogu, aby się zlitował nad nim, uwalniając go od śmierci. Bóg dał każdemu człowiekowi, od narodzenia aż do śmierci, nieodłącznego towarzysza ‒ Anioła Stróża. Funkcja ta jest konsekwencją faktu, że Bóg uczynił aniołów posłańcami swojego zamysłu zbawienia. W Liście do Hebrajczyków czytamy: „Czyż nie są Oni wszyscy duchami przeznaczonymi do usług, posłanymi na pomoc tym, którzy mają posiąść zbawienie?” (Hbr 1,14), a Psalmista obwieszcza: „Swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach” (Ps 91,11). Wiarę w opiekę anioła wyrażają także słowa Judyty: „Anioł mnie strzegł, kiedym wyszła z miasta, kiedy tam w obozie Holofernesa byłam i wróciłam” (Jdt 13,20; por. Wulg.). Kiedy Abraham powierzał swemu słudze Eliezerowi delikatną misję, by w Haranie, mieście jego przodków, znalazł żonę dla jego syna Izaaka, zalecił mu ufność w opiekę anioła: „Jahwe, któremu służę, pośle z tobą swego anioła i sprawi, że zamiar twój powiedzie ci się, że weźmiesz żonę dla mego syna z rodziny mojej, z rodu mojego ojca” (Rdz 24,40). Podobna wiara ożywiała starego Tobiasza, który wysłał syna (także Tobiasza) do dalekiego kraju i tymi słowy pocieszał swoją żonę: „Nie martw się! Nasze dziecko pójdzie w drogę zdrowe i zdrowe powróci do nas, a oczy twoje zobaczą ten dzień, w którym on zdrów przyjdzie do ciebie. Nie martw się i nie lękaj o niego, siostro. Towarzyszy mu bowiem dobry anioł, więc będzie miał szczęśliwą podróż i wróci zdrowy” (Tb 5,21‒22). Stary Tobiasz myślał z pewnością o towarzyszeniu duchowym, a tymczasem Bóg wysłał na ziemię anioła Rafała, który przybrał postać niejakiego Azariasza i towarzyszył młodzieńcowi w widzialnej postaci, chroniąc go, służąc radą i pomocą. Dopiero na sam koniec ujawnił swoją tożsamość i fakt, że jedynie udawał człowieka: „Gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim, a także, gdy grzebałeś zmarłych. A kiedy nie wahałeś się wstawać i opuszczać swojego posiłku, i iść, i grzebać umarłego, ja zostałem posłany, aby cię wypróbować. Równocześnie posłał mnie Bóg, aby uzdrowić ciebie i twoją synową Sarę. Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stoją w pogotowiu i wchodzą przed majestat Pański” (Tb 12,12‒15). Choć Księga Tobiasza mówi o wyjątkowej misji wyjątkowego anioła i nigdzie nie pojawia się wzmianka o tym, że Rafał jest Aniołem Stróżem przypisanym wyłącznie do Tobiasza, opowieść ta w sposób szczególny wpłynęła na ukształtowanie się wizerunku Anioła Stróża w teologii i w sztuce religijnej. Anioł towarzyszący Tobiaszowi to jeden z bardziej popularnych motywów ikonograficznych.

Najwyraźniej istnienie aniołów stróżów potwierdzają słowa samego Jezusa, który przestrzegał: „Baczcie, abyście nie gardzili żadnym z tych małych, bo powiadam wam, że aniołowie ich w Niebie ustawicznie patrzą na oblicze Ojca mojego, który jest w Niebie” (Mt 18,10).

Wyrazem wiary w  indywidualną opiekę aniołów są również Dzieje Apostolskie, które, opisując początek Kościoła, przytaczają przykłady anielskiej protekcji nad apostołami. Co ciekawe, prawdopodobnie wierzono, że anioł „upodabnia” się do człowieka, którym się opiekuje, stając się niejako jego sobowtórem. Świadczy o tym następujący fragment: „Kiedy zakołatał do drzwi wejściowych, nadbiegła dziewczyna imieniem Rode i nasłuchiwała. Poznała głos Piotra i z radości nie otwarła bramy, lecz pobiegła powiedzieć, że Piotr stoi przed bramą. ‒ Bredzisz ‒ powiedzieli jej. Ona jednak upierała się przy swoim. ‒ To jest jego anioł ‒ mówili. A Piotr kołatał dalej” (Dz 12,13‒16).

Opierając się na nauczaniu biblijnym, Ojcowie Kościoła przyjmowali istnienie aniołów stróżów jako coś całkowicie oczywistego. Już w Pasterzu Hermasa anioł, który mu się ukazuje, mówi do niego: „Jestem Pasterzem, któremu zostałeś powierzony” (Vis. 5,3). Św. Bazyli Wielki zapewniał: „Każdy wierny ma u swego boku anioła jako opiekuna i stróża, by prowadził go do życia” (Adversus Eunomium, 3,1: PG 29, 656 B.). Euzebiusz zaś napisał: „W obawie, by grzeszni ludzie nie pozostali bez kierownictwa i bez przewodnika, niczym bezrozumne stada, Bóg zesłał im opiekunów sprawujących nad nimi pieczę, świętych aniołów, niczym przywódców stada (agelarchai) i pasterzy (poimenes). A nad wszystkimi postawił Jednorodzonego Syna” (Demonstratio Evangelica, IV, 6; PG 22, 268 A). W Liście Barnaby (18,1) i u Hermasa (Mand. 6,2,2‒5) doktryna o aniele stróżu występuje łącznie z doktryną o stróżu demonie, co wydaje się być rozwinięciem esseńskiej doktryny o dwóch duchach.

Na czym polega opieka Anioła Stróża? W różnych pobożnościowych rozważaniach możemy przeczytać, że Anioł Stróż jest naszym nauczycielem, obrońcą, doradcą i przewodnikiem. Ma nas ukierunkowywać na planie poznawczym, pragmatycznym i etycznym. Od pierwszej chwili naszego życia na ziemi do niego należy przewidywanie i usuwanie rozlicznych niebezpieczeństw, które zewsząd nam zagrażają, a które mogłyby nam przeszkodzić w osiągnięciu celu, dla którego zostaliśmy stworzeni. Aniołowie zanoszą nasze modły do Boga i wstawiając się za nami, przyczyniają się do naszego zbawienia. Pierwszą posługą Anioła Stróża jest usuwanie wszystkiego, co może zaszkodzić zdrowiu i zagrozić życiu powierzonego mu człowieka. Następną, wyższą posługę stanowi uświadamianie duszy szatańskich pułapek. Kolejnym zadaniem jest oświecanie, pouczanie i zachęcanie do godnego życia. Tak na tę sprawę zapatrują się różne pobożnościowe publikacje, choć w gruncie rzeczy niewiele wiemy, na czym w istocie polega opieka Aniołów Stróżów. Faktem jest natomiast, że mamy dosyć infantylne wyobrażenie tego anioła, przedstawianego w ikonografi i jako postać cukierkowa, która bezustannie stara się nas chronić przed nieszczęściami. Stereotypowe ujęcie reprezentują obrazki pokazujące anioła w białej, zwiewnej szacie, który z rozłożonymi skrzydłami czuwa nad dwójką dzieci przechodzących przez zawieszoną nad przepaścią kładkę lub przez rozklekotany mostek, na dodatek jeszcze podczas niesprzyjających warunków atmosferycznych. Czy jednak naprawdę anioł ma nas ratować np. przed poślizgnięciem się na skórce od banana? Pismo czegoś takiego nie obiecuje! Anioł ma nas doprowadzić do zbawienia! I pozostając w bezpośrednim kontakcie z Wszechwiedzącym Bogiem, wie lepiej od nas, czego potrzebujemy. Być może czasem nieprzypadowo spotykają nas także przykre doświadczenia, nieszczęścia i porażki? Nikomu nie przychodzi do głowy, że takie trudności możemy napotykać za wstawiennictwem Anioła Stróża, który jako surowy pedagog gotów jest sprowadzić na nas coś bolesnego.

Oczywiście teologów zajmowały różne zagadnienia szczegółowe. Na przykład kiedy przy człowieku pojawia się Anioł Stróż? Czy dopiero w momencie narodzin, czy może już w momencie poczęcia? Orygenes, Tertulian i Klemens Aleksandryjski opowiadają się za drugim rozwiązaniem. Inne pytanie dotyczy kwestii, czy wszyscy ludzie mają swojego Anioła Stróża, czy tylko chrześcijanie? Inaczej mówiąc ‒ czy człowiek otrzymuje Anioła Stróża przy urodzeniu, czy na chrzcie? Według Orygenesa obie odpowiedzi można oprzeć na autorytecie Pisma (zob. Com. in Matth., XIII, 27‒28). Do zwolenników egalitaryzmu zalicza się Augustyna, Grzegorza z Nazjanzu, Hieronima i Jana Kasjana. Kwestia ta jeszcze w VI w. znajdowała się wśród problemów roztrząsanych przez Stefana Gobar. Św. Tomasz poświecił jej jeden z artykułów Sumy teologicznej (STh I, q. 113, a. 5). Konkluzja Tomasza była taka, że człowiek otrzymuje Anioła Stróża przy urodzeniu, niemniej jednak od momentu chrztu zaczyna on odgrywać nową rolę. Wg Tomasza działanie Anioła Stróża do momentu chrztu przypomina raczej misję, jaką pełnili aniołowie opiekujący się narodami; Anioł Stróż człowieka nieochrzczonego jest w pewnym sensie bezradny, dlatego Aniołowie Stróżowie czekają na pomoc od Boga, jaką jest łaska uświęcająca udzielana przy chrzcie. Obecnie teologia katolicka nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości, że Aniołowie Stróżowie służą wszystkim ludziom, bez względu na ich wiarę. Każdy człowiek ma takiego duchowego towarzysza niezależnie od tego, czy w to wierzy, czy nie; czy jest Żydem, katolikiem, czy człowiekiem bez religii, albowiem miłość Boga jest bezwarunkowa. Można powiedzieć, że Anioł Stróż ma wymiar uniwersalny i ekumeniczny, skoro nie jest jakimś prezentem otrzymywanym z okazji chrztu, lecz łaską towarzyszącą każdemu człowiekowi od momentu przyjścia na świat.

Bazyli Wielki mówił, że czyn brzydki i haniebny oddala od nas naszego Anioła Stróża tak jak dym odgania pszczoły, a smród gołębie, ale nie skutkuje to nigdy porzuceniem podopiecznego. Przypisanego nam anioła nie można stracić, wbrew temu, co opisała Dorota Terakowska w powieści Tam, gdzie spadają anioły czy Anatole’a France’a w powieści Bunt aniołów. Jeśli zerwiemy więź z Bogiem, nasz Anioł Stróż będzie błagał Boga o łaskę nawrócenia, bowiem niczego tak nie pragnie jak nawrócenia grzesznika (por. Łk 15,7). Wprawdzie anioł z polecenia Bożego zawsze jest gotów nieść nam wszelkiego rodzaju pomoc, ale uważa się, że częste zwracanie się do niego i częsta prośba o jego modlitwę niejako podwaja jego czujność i dobroć dla nas. Stąd popularna modlitwa: „Aniele Boży stróżu mój…” (choć w sensie ścisłym nie jest to modlitwa, bo modlimy się wyłącznie do Boga, ale tak już jest z tą terminologią, że często wprowadza w błąd).

A czy aniołowie lubią ludzi? W powieści Penelope Farmer Ustami Ewy (1994) aniołowie są chłodnymi istotami o ambiwalentnym stosunku do istot ludzkich. Służą wiernie Bogu, skrzętnie ukrywając swą pogardę do człowieka. Sugestie, że aniołowie (także ci wierni) mogą nas nie lubić, znajdujemy w niektórych apokryfach i w Talmudzie. Znamienna jest chociażby opowieść o zazdrosnych aniołach, które wykradły Adamowi Księgę Razjela, zawierającą spisane przez tego archanioła tajemnice Wszechświata. Zobaczmy jednak, co na ten temat mówi Biblia. Wystarczą dwa przykłady. W Ewangelii wg św. Łukasza (15,10) czytamy, że „radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca”. A więc los ludzi nie jest obojętny aniołom. Warto przytoczyć też inny fragment. W Księdze Zachariasza (1,12) jest napisane: „Wtedy anioł Pański zapytał tymi słowami: Panie Zastępów, czy długo jeszcze nie przebaczysz Jerozolimie i miastom Judy, na które gniewasz się już lat siedemdziesiąt?”. W tekście tym anioł z własnej inicjatywy prosi Boga o przebaczenie dla ludzi. A więc zależy mu na nich. Musimy pamiętać o tym, że centrum świata anielskiego stanowi Chrystus. Aniołowie należą do Niego: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim […]” (Mt 25,31). Należą do Niego, ponieważ zostali stworzeni przez Niego i dla Niego: „Bo w Nim zostało wszystko stworzone: i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne, czy Trony, czy Panowania, czy Zwierzchności, czy Władze. Wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone” (Kol 1,16). Anioł, który czułby niechęć do ludzi, zaprzeczyłby sensowi swego istnienia. Oczywiście takie ujęcie problemu jest antropomorfi zacją aniołów, ale tego nie da się uniknąć. Aniołowie być może nie rozumieją całkowicie miłości Boga do człowieka, ale służą wiernie człowiekowi, gdyż zostali do tego powołani przez Boga i patrzą na człowieka (lub raczej starają się patrzeć) przez pryzmat tej właśnie Bożej miłości.

Bóg postanowił, aby misje niektórych aniołów były ściśle powiązane z losami konkretnych ludzi. Egzystencja każdego z nas została złączona z powołaniem konkretnego niebiańskiego bytu. Bóg obdarza każdego człowieka anielskim opiekunem, po to aby mu towarzyszył przez całe życie, chroniąc go i inspirując do czynienia dobra. Czy anioł może w jakiś sposób współodczuwać z nami? Czy anioł jest zdolny do empatii? Czy może uczestniczyć w naszych radościach i cierpieniach? Nie wiemy oczywiście, jak odbywa się „przydział” Anioła Stróża. Próbując odpowiedzieć na takie pytanie, wkraczamy na grunt fantastyki. Niektórzy uważają, że służba Anioła Stróża trwa do śmierci człowieka, którym się opiekuje, potem zajmuje się on już kolejną osobą, gdyż Anioł Stróż ma nam pomagać w drodze do nieba, a skoro niebo osiągniemy, nie ma potrzeby, aby ktoś nas nadal strzegł. Inni natomiast uważają, że każdy Anioł Stróż obejmuje tę funkcję tylko jeden raz. Związek między jednostką ludzką a jej aniołem jest bowiem tak osobisty, że ma charakter unikatowy. Wierzono nawet, że taki anioł przybiera bliźniaczą postać i wygląda jak jego podopieczny, bo tak głęboko się z nim utożsamia (por. Dz 12).

Rumuński fi lozof, dziennikarz i polityk Andrei Pleşu pisze, że aniołowie są niebiańskim „drugim ja” człowieka. Innymi słowy, towarzyszy nam zawsze nasz „wzór”, nasz ulepszony portret. A więc Anioł Stróż to nie jest jakiś urzędnik, któremu powierzono mój przypadek jako kolejny, jeden z wielu. On jest moim indywidualnym sposobem kontaktu z wiecznością, moją osobistą drabiną do Nieba. A kim ja jestem dla anioła? Może on też uczy się czegoś ode mnie? Może człowiek jest potrzebny aniołowi, aby przez pryzmat konkretnego ludzkiego życia doświadczył on tego, co jest mu, jako duchowi czystemu, niedostępne? Możliwe, że potrzebujemy siebie nawzajem. Wierzymy też, że ta szczególna więź pomiędzy Aniołem Stróżem a człowiekiem ma swoje doskonałe dopełnienie w wieczności Nieba. Św. Izaak Syryjczyk uważał, że związek człowieka z Aniołem Stróżem jest tak silny, iż aniołowie będą trwać wraz z nami, „odpoczywając przy nas” w nowym świecie po skończeniu czasów (Izaak Syryjczyk, Filokalia, X). Według św. Izaaka jesteśmy swoim dopełnieniem. Ja bez mojego anioła nie jestem pełny, ale także on nie jest pełny beze mnie. Jedyną sytuacją, gdy człowiek „traci” po śmierci swego anioła, jest wybór Piekła. Możemy domniemywać, że niebiańscy opiekunowie zatraconych w Piekle odczuwają to bardzo dotkliwie. Dotykamy tu wielkiej tajemnicy cierpienia i odrzuconej miłości. Niektórzy uważają nawet, że Anioł Stróż do tego stopnia kocha człowieka, że jeśli jego podopieczny zostałby po śmierci potępiony, wówczas podobno Pan Bóg musi wymazać aniołowi pamięć, bo z tą świadomością potępienia swego przyjaciela nie mógłby dalej żyć.

 

Roman Zając, Przewodnik po Niebie, Piekle i ich mieszkańcach, Wydawnictwo M, Kraków 2014


więcej tekstów autora

Roman Zając

biblista, demonolog, absolwent KUL. Autor książek "Szatan w Starym Testamencie", "Przewodnik po Niebie, Piekle i ich mieszkańcach".

Polecamy

Błogosławieństwa, I

ks. Mariusz Rosik

Droga Krzyżowa, XII

Józef Augustyn SJ

partnerzy