Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Jak czytać Biblię

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Wikipedia: Albrecht Durer, Adoracja Baranka, XV w.
  • 28 listopada 2014
  • komentarzy
  • 1 552 wyświetleń
  • lubi to!

Apokalipsa, czyli o wyczekiwaniu

Anna Świderkówna

Początek apokalipsy właściwej to rozdział czwarty Janowego dzieła. Jan jest tu zaproszony jak ongiś Mojżesz, by wstąpił wzwyż, gdzie w niebie otwarto drzwi dla niego. Mówi tam o sobie „zostałem pochwycony” (tak brzmi dosłowne tłumaczenie, w przekładzie Biblii Tysiąclecia – „doznałem zachwycenia”), a zatem został porwany w inny świat, z zachowaniem przy tym jednak pewnej świadomości, co cechuje prawdziwych mistyków.

Boga wprawdzie nie można zobaczyć, lecz można odczuć Jego obecność i potęgę. Wśród błyskawic i gromów, wśród blasków drogich różnobarwnych kamieni, otoczony szmaragdową tęczą wznosi się tron, a na tronie tym zasiada ktoś. I to wszystko, czego dowiadujemy się o Bogu. Dookoła tronu dwadzieścia cztery trony, a na tronach dwudziestu czterech siedzących starców odzianych w białe szaty, a na ich głowach złote wieńce. Liczba dwadzieścia cztery może wskazywać, że chodzi o świętych Izraela starego i nowego zarazem. Białe szaty dowodzą, że należą już do sfery Bożej, złote wieńce mówią o odniesionym zwycięstwie.

A Zasiadającemu na tronie Istoty żyjące oddają hołd słowami „Święty, Święty, Święty”. W ten sposób została przygotowana niejako druga odsłona widzenia Jana. I wizjoner ujrzał w prawej dłoni zasiadającego na tronie księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie opieczętowaną siedmiu pieczęciami. A księgi nikt nie może otworzyć. Może ją otworzyć dopiero Mesjasz, Lew z pokolenia Judy. I wtedy między tronem i czterema istotami żyjącymi a kręgiem starców pojawia się nie lew, jak byśmy mogli się tego spodziewać, lecz Baranek, co więcej, Baranek jakby zabity, ale stojący. Zabity – użyty tu grecki czasownik znaczy zazwyczaj zabić na ofiarę. Zabity na ofiarę to był ukrzyżowany, stojący, bo zmartwychwstały. Właśnie Baranek jest owym zapowiedzianym Mesjaszem, lecz odmiennym od tego, którego oczekiwano. Odniósł zwycięstwo, ale nie siłą oręża, ale przez krzyż. Ukazuje się między tronem i czterema istotami żyjącymi i kręgiem starców, a więc w strefie Bożej, w centrum kosmosu i zarazem w sercu historii ludzkiej. On też jeden może otworzyć tajemniczą księgę, On jeden może wskazać prawdziwy sens i Starego Testamentu, i odwiecznych planów Bożych, a zatem również dziejów ludzkości i całego wszechświata.

Baranek ten ma siedem rogów i siedmioro oczu. Tu trzeba przypomnieć, że róg to symbol mocy, oko zaś wiedzy i widzenia, a siedem to oczywiście pełnia. Mówiąc naszym językiem, jest to więc Baranek wszechmocny i wszechwiedzący. Jednocześnie siedmioro oczu Baranka to siedem Duchów Boga wysłanych na całą ziemię. Bibliści sądzą, że chodzi tu o pełnię Ducha, czyli o Ducha Świętego. Baranek w piątym rozdziale ma tę pełnię Ducha Świętego jako Mesjasz zwycięzca i dlatego siedmioro Jego oczu to zarazem pełnia światła, które wszystko oświeca. Teraz Baranek podszedł i z prawicy Zasiadającego na tronie wziął księgę, a kiedy ją wziął, cztery istoty żyjące i dwudziestu czterech starców padło przed Barankiem. Każdy ma harfę i złote czasze pełne kadzideł, którymi są modlitwy i nową pieśń śpiewają: Godzien jesteś wziąć księgę, jej pieczęcie otworzyć, bo zostałeś zabity i krwią twoją nabyłeś dla Boga ludzi z każdego pokolenia, języka i narodu, i uczyniłeś ich Bogu naszemu królestwem i kapłanami, i będą królować na ziemi, a wszystko stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, pod ziemią i na morzu, i wszystko, co w nich przebywa, mówiło: Zasiadającemu na tronie i Barankowi błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków. A cztery żyjące istoty mówiły: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon.

W dalszym ciągu tego przedziwnego dzieła, czego autor nie mógł przewidzieć, które zamyka zarówno Nowy Testament, jak i całą Biblię, działy się rzeczy straszliwe, wielu z nich zresztą właściwie nie potrafimy zinterpretować, ale przez wszystkie przeplata się hymn zwycięskiej radości i pokornej adoracji Tego, który przychodzi. Ostatnia część Apokalipsy św. Jana roztacza przed nami obraz całkowitego wypełnienia wszystkich obietnic Bożych, nie końca, lecz prawdziwego początku, kiedy to nowe Jeruzalem, nowy Kościół, zstąpi z nieba od Boga. „I ujrzałem nowe niebo i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły, i morza już nie ma”. Tu trzeba pamiętać, że morze jest w świecie biblijnym najczęściej źródłem wszelkiego zła. „I miasto święte, Jeruzalem nowe, ujrzałem zstępujące z nie- ba od Boga, przystrojone jak oblubienica w klejnoty dla swego męża. I usłyszałem donośny głos mówiący od tronu: Oto przybytek Boga z ludźmi i zamieszka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a on będzie Bogiem z nimi, i otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już nie będzie, ani żałoby, ani krzyku, ani trudu, bo pierwsze rzeczy przeminęły. I rzekł Zasiadający na tronie: Oto czynię wszystko nowe”. Jan mówi wprawdzie o mieście, lecz zaraz porównuje je do oblubienicy.

Następne wersety ukazują zadziwiający związek Boga z całą ludzkością, Jego żywą obecność dla wszystkich i dla każdego, wzajemną komunię, w której realizują się słowa Jezusa: Wszystko, co moje, twoje jest, a co twoje – moje. Od proroków i Księgi Kapłańskiej przewija się przez Biblię hebrajską królewska zapowiedź formuły przymierza – będę waszym Bogiem, a wy będziecie moim ludem. To będzie świat komunii i nieskończonego szczęścia dla całej ludzkości, bo tam wreszcie radość każdego, także i samego Boga, będzie radością wszystkich, a radość wszystkich, także i samego Boga, będzie radością każdego. Do tej właśnie komunii przyszedł zaprosić nas Chrystus. Wizja rozszerza się, Jeruzalem mieni się wszystkimi barwami drogocennych kamieni. Lecz – jak mówi nam Jan – świątyni w nim nie dojrzałem, bo jego świątynią jest Pan Bóg wszechmogący oraz Baranek.

A potem jeden z siedmiu aniołów ukazuje jeszcze Janowi rzekę wody życia lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Obraz wody lub strumienia wypływającego spod progu świątyni z Jerozolimy spotykamy co najmniej u trzech proroków: Ezechiela, Zachariasza i Joela, lecz tu nasuwają się też słowa Jezusa o wodzie żywej wypowiedziane do Samarytanki. W owych rzekach wody żywej Ewangelista widzi samego Ducha Świętego. Rzeka wody życia wypływająca z tronu Boga i Baranka wydaje się zatem całkiem czytelnym obrazem Tego, który od Ojca i Syna pochodzi i sam jest Ich wieczystą komunią i jednością Jedynego. Dalej Jan rozbudowuje jeszcze szerzej swoją wizję, która jest przynajmniej w początkowej części przetworzoną wizją proroka Ezechiela. Pomiędzy rynkiem miasta a rzeką, po obu brzegach drzewo życia rodzące dwanaście owoców, wydające swój owoc każdego miesiąca, a liście drzewa nadają się do leczenia narodów, nic godnego klątwy już nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baranka, a słudzy Jego będą Mu cześć oddawali, i będą oglądać Jego oblicze. A imię Jego na ich czołach, i już nocy nie będzie, a nie potrzeba tam im światła, ani światła lampy, ani światła słońca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi, będą królować na wieki wieków. Te dwa rozdziały Apokalipsy we wspaniały sposób zamykają ów wielki tysiącletni księgozbiór, jakim jest Biblia. Wiele najistotniejszych tematów znajduje tu swoje ukoronowanie, a są wśród nich takie, jak nowe stworzenie, nowy Izrael, nowe przymierze, nowa świątynia, zawarty na wieki związek oblubieńczy między Bogiem a Jego ludem i drzewo życia, które się staje odtąd dostępne dla człowieka.

A na tym nie koniec, nie mniej ważna jest obietnica Chrystusa: „Przyjdę niebawem”; niebawem w perspektywie wieczności, ale i zwykłego ludzkiego życia. Warto, żeby przynajmniej chrześcijanie przypominali sobie niekiedy, że czekają nie tylko na wielką paruzję, na ostateczny tryumf Boga, ale i na te małe powszednie paruzje, w których Pan przychodzi do nas każdego dnia, w każdej chwili, we wszelkich obowiązkach, w  zadaniach, cierpieniach, w  radościach i we wszystkich spotkaniach aż po ostatnie i pierwsze zarazem w godzinie śmierci, spotkanie ze Zmartwychwstałym. Obyśmy umieli wraz z całym Kościołem odpowiadać zawsze Chrystusowi – Amen, przyjdź, Panie Jezu!

Anna Świderkówna, O przypowieściach, św. Pawle i Apokalipsie, Wydawnictwo M, Kraków 2014


więcej tekstów autora

Anna Świderkówna

ur. 5 grudnia 1925 w Warszawie, zm. 16 sierpnia 2008 tamże – polska historyk literatury, filolog klasyczny, papirolog, biblistka, tłumaczka; profesor Uniwersytetu Warszawskiego, popularyzatorka wiedzy o antyku i Biblii

Polecamy

Błogosławieństwa, IV

ks. Mariusz Rosik

Niedziela, 24.08.2014

Jan Paweł II

Błogosławieństwa, V

ks. Mariusz Rosik

partnerzy