Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Ewangelia dnia
  • 5 lutego 2019
  • komentarzy
  • 196 wyświetleń
  • lubi to!

Wtorek, 05.02.2019

Jan Paweł II

Mk 5, 21-43

 

A kiedy Jezus przybył w łodzi znów na drugi brzeg, zgromadziło się koło Niego bardzo wielu ludzi. A On pozostawał jeszcze nad jeziorem. I oto przystąpił do Niego jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair, upadł Mu do nóg i tak Go prosił: Moja córka właśnie teraz kona. Przyjdź, włóż na nią ręce, żeby wyzdrowiała i pozostała przy życiu. I poszedł z nim. Towarzyszyła Mu wielka rzesza ludzi, którzy tłoczyli się zewsząd na Niego. A była tam pewna kobieta, która od lat dwunastu chorowała na upływ krwi i wiele wycierpiała od różnych lekarzy; wydała [na nich] już wszystko, co miała, a wcale nie czuła się lepiej, lecz przeciwnie, nawet gorzej. Gdy tedy usłyszała o Jezusie, wmieszana w tłum zbliżyła się do Niego z tyłu i dotknęła Jego płaszcza. Mówiła sobie bowiem: Jeżeli tylko dotknę się Jego płaszcza, będę zdrowa. I rzeczywiście ustał krwotok i poczuła swym ciałem, że została uleczona od tej choroby. Jezus odczuł natychmiast, że wyszła moc od Niego. Odwrócił się tedy do tłumu i powiedział: Kto się dotknął mojego płaszcza? A uczniowie odpowiedzieli: Widzisz przecież, jaki tłum ciśnie się zewsząd na Ciebie, i pytasz: Kto się Mnie dotknął? Lecz On patrzył dokoła, aby zobaczyć tę, która to uczyniła. Wówczas kobieta owa, drżąc z przerażenia – bo wiedziała przecież, co się z nią stało – podeszła do Niego, upadła na ziemię i wyznała Mu całą prawdę. A On rzekł do niej: Córko, uzdrowiła cię twoja wiara. Idź w pokoju i pozostań już wolna od twoich cierpień. Gdy jeszcze to mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi oznajmiając: Umarła twoja córka; po co jeszcze trudzisz Nauczyciela? Ale Jezus, nie zwracając uwagi na to, co powiedziano, rzekł do przełożonego synagogi: Nie bój się, tylko wierz! I nie pozwolił iść ze sobą nikomu oprócz Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. I przyszli do domu przełożonego synagogi, gdzie zastał zamieszanie, płacz wielki i zawodzenie. A gdy wszedł do środka, powiedział: Czemuż tak zawodzicie i płaczecie? Przecież dziecko nie umarło, tylko śpi.  A oni śmiali się z Niego [nie dowierzając]. Lecz On usunął wszystkich z domu i wziąwszy ze sobą tylko ojca i matkę dziecka oraz swych towarzyszy, wszedł tam, gdzie leżało dziecko. Potem ujął je za rękę i powiedział: Talithakum, co się tłumaczy: Dziewczyno, mówię ci, wstań! I natychmiast wstała dziewczyna i zaczęła chodzić.  A miała już dwanaście lat. I ogarnęło wszystkich wielkie zdumienie. A On nakazał im surowo, żeby nikt się o tym nie dowiedział. I polecił dać jej jeść.

 

 

Klucz do interpretacji cudów Chrystusa jako znaków Jego zbawczej mocy znajdujemy w następujących słowach św. Augustyna: „To, że stał się człowiekiem ze względu na ludzi, bardziej przyczyniło się do naszego zbawienia niż to, czego dokonał wśród ludzi; a to, że uzdrowił grzechy dusz, bardziej niż uzdrowienie ciał śmiertelnie chorych” (In Ioan., XVII, 1).

Rzut oka na poszczególne wydarzenia zapisane przez Ewangelistów, pozwala nam stwierdzić tajemniczą obecność, w imię której Jezus dokonuje swych cudów. Tak więc, odpowiadając na błaganie trędowatego, który mówi do Jezusa: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”, Chrystus, zdjęty ludzkim uczuciem litości, wypo­wiada słowa, które w tym wypadku są bardziej Boskie niż ludzkie: „«Chcę, bądź oczyszczony!» Natychmiast trąd go opuścił i został oczyszczony” (por. Mk 1, 40-42). Podobnie w wypadku paralityka, którego spuszczono przez otwór w dachu. „Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!” (por. Mk 2, 1-12).

W wypadku córki Jaira czytamy: Jezus „ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Thalitha kum»; to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań!» Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła” (Mk 5, 41-42). W wypadku młodzieńca z Nain: „«Młodzieńcze, tobie mówię wstań!» Zmarły usiadł i zaczął mówić” (Łk 7, 14-15). Tak jak w wielu podobnych sytuacjach, w słowach Jezusa rozbrzmiewa wola oraz moc, na którą się powołuje i którą objawia w sposób tak bardzo naturalny, jak gdyby do Jego tajemniczej natury należała władza przywracania ludziom zdrowia, a nawet życia!

Na osobną uwagę zasługuje wskrzeszenie Łazarza, bardzo szczegółowo opisa­ne przez czwartego Ewangelistę. Czytamy naprzód: „Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: «Ojcze, dziękuję Ci, żeś Mnie wysłuchał. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze względu na otaczający Mnie lud to powiedziałem, aby uwie­rzyli, żeś Ty Mnie posłał». To powiedziawszy zawołał donośnym głosem: «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» I wyszedł zmarły” (J 11, 41-44). W szczegółowym opisie tego wydarzenia uwydatnia się, że Jezus dokonuje wskrzeszenia własną mocą, a równocześnie w najściślejszym zjednoczeniu z Ojcem. Potwierdza się tu prawda wypowiedzi Jezusa: „Ojciec Mój działa […] i Ja działam” (J 5, 17). Równocześnie jest to jakby zapowiedź słów, które Jezus skieruje do Apostołów podczas Ostat­niej Wieczerzy, mówiąc o swoich związkach z Ojcem, więcej jeszcze — o tym, że jest współistotny Ojcu.

 

Aud. gen., 25 XI 1987

 


więcej tekstów autora
Polecamy

partnerzy