Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Ewangelia dnia

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
  • 5 sierpnia 2019
  • komentarzy
  • 207 wyświetleń
  • lubi to!

Poniedziałek, 05.08.2019

Jan Paweł II

Mt 14, 13-21

Wówczas Jezus oddalił się łodzią w stronę okolicy pustynnej, na ubocze. Lecz tłumy, usłyszawszy o tym, ruszyły za Nim z miasta pieszo. A kiedy wychodził z łodzi, zobaczył wielką rzeszę. Wzruszyło Go to i uzdrowił chorych. Kiedy zaś nastał
wieczór, przyszli do Niego uczniowie i powiedzieli: Miejsce tu bezludne i godzina już późna; roześlij ludzi, niech pójdą do miasta i kupią sobie pożywienia.
Lecz Jezus odpowiedział: Nie muszą odchodzić. Wy dajcie im jeść. A oni na to: Ależ my mamy ylko pięć chlebów i dwie ryby. Przynieście Mi je – mówi Jezus. A potem, rozkazawszy rzeszom usiąść na trawie, wziął pięć chlebów i dwie ryby, wzniósł oczy ku niebu i odmówił błogosławieństwo. A potem łamiąc chleb rozdawał go uczniom,
a ci dawali go rzeszom.
I jedli wszyscy aż do syta. A potem pozbierano ułomki i napełniono nimi dwanaście koszów. Tych zaś, którzy jedli, było pięć tysięcy, nie licząc kobiet i dzieci.

 

 

Jezus głosi rzeszom naukę o Królestwie Bożym, uzdrawia także chorych, a równocześnie dzień zaczyna chylić się ku wieczorowi. I wtedy Aposto­łowie usiłują przekonać Mistrza, aby odprawił słuchających Go ludzi. Trzeba wszakże myśleć o posiłku i noclegu. I właśnie wtedy pada ta niespodziewana od­powiedź Jezusa: „wy dajcie im jeść”.

Apostołowie tłumaczą, iż nie jest to wykonalne. Nie mają czym ich nakarmić, bo pięć chlebów i dwie ryby z pewnością nie wystarczą dla nakarmienia tysięcy obecnych, „było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn” (Łk 9,14). Wówczas Je­zus w sposób cudowny rozmnaża to, co mieli (pięć chlebów i dwie ryby), tak że nie tylko „wszyscy się nasycili, ale zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które pozostały” (por. Łk 9,17).

Czytamy w opisie tego wydarzenia, że Jezus „odmówił nad chlebem i rybami błogosławieństwo, połamał i dawał” (por. Łk 9,16) — a słowa te przenoszą nas zarazem do wieczernika. Podczas ostatniej wieczerzy „Pan Jezus (…) wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł [do Apostołów]: «To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątk껄 (1 Kor 11,23-24).

Powiedział tak, gdyż było to u początku „tej nocy, kiedy został wydany” (tam­że, 11,23). „Podobnie skończywszy wieczerzę, wziął kielich” (tamże, w. 25) i wypo­wiedział nad nim słowa ustanowienia Eucharystii. „Ten kielich jest Nowym Przy­mierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę” (tamże). I jeszcze Chrystus dodał: „ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie” (tamże, w. 26).

Z pewnością nie od razu Apostołowie dostrzegli, że było w tym ustanowieniu Sakramentu Chrystusowego Ciała i Krwi jakieś podobieństwo z tamtym rozmno­żeniem pokarmu — chleba i ryb — w którym niegdyś uczestniczyli. Może też przypomniały im się słowa, które Chrystus wtedy do nich powiedział: „wy dajcie im jeść”. Słowa niezrozumiałe, tajemnicze, a równocześnie potwierdzone „zna­kiem” rozmnożenia pokarmu.

Teraz jednak, podczas ostatniej wieczerzy, chodziło o inny Pokarm i Napój. A jednak, w tym wszystkim, co powiedział do Apostołów przy ustanowieniu Sa­kramentu swej Paschy, Jezus poniekąd powtórzył tamte słowa: „wy dajcie im jeść”, wypowiedziane przy rozmnożeniu. Powtórzył w nowym znaczeniu: eucha­rystycznym. Może też nie od razu Apostołowie odkryli, iż w tym, co się dokonało przy ostat­niej wieczerzy, doznaje wypełnienia ów mesjański Psalm, który odczytujemy w dzisiejszej liturgii. W tym Psalmie jest mowa „o kapłaństwie na wzór Melchize-deka” (por. Ps 110[109],4). Kim był Melchizedek —wiadomo tylko z Księgi Ro­dzaju, z historii Abrahama. Wiadomo mianowicie, że ów Melchizedek, „król Sza-lemu, był kapłanem Boga Najwyższego. Na spotkanie Abrahama wyniósł chleb i wino” (por. Rdz 14,18) — i poprzez te dary ziemi, a zarazem owoc pracy rąk ludzkich, wypowiedział nad Patriarchą błogosławieństwo imieniem Boga Naj­wyższego, Stwórcy nieba i ziemi. „Abraham [zaś] dał mu dziesiątą część ze wszystkiego” (tamże, w. 20).

Kiedy Psalm 110 głosi kapłaństwo Melchizedeka jako „kapłana na wieki” (por. Ps 110[109],4), to równocześnie uświadamia nam, że ów król-kapłan złożył ofiarę z chleba i wina. Chrystus, który w czasie ostatniej wieczerzy ustanowił Sakrament swego Cia­ła i Krwi pod postaciami chleba i wina, wypełnia prorocką zapowiedź związaną z kapłaństwem Melchizedeka. On też tylko prawdziwie jest „kapłanem na wieki”.

A chociaż Apostołowie i Kościół, sprawując Eucharystię pod postacią chleba i wina, głoszą „śmierć Pańską”, to równocześnie ta śmierć jest początkiem Nowe­go Życia, które trzeciego dnia po śmierci krzyżowej objawi się przez zmartwych­wstanie Chrystusa. Ten bowiem, który złożył Ofiarę na krzyżu, i który „na pamiątkę” tej Ofiary ustanowił Sakrament swego Ciała i Krwi pod postacią chleba i wina, jest Panem. Jest tym samym Panem, o którym mówi Psalm mesjański: „Rzekł Pan do Pana mego: siądź po mojej prawicy” (por. Ps 110[109],1). W ofierze śmiertelnego wy­niszczenia Chrystusa jest początek Jego wyniesienia. On bowiem jest Synem współistotnym Ojcu. Jest Tym, o którym Ojciec mówi słowami Psalmisty: „z łona jutrzenki jak rosę Cię zrodziłem” (tamże, w. 3). W tych samych słowach też zapo­wiada Mu „panowanie w dniu Twojego tryumfu w blasku świętości” (por. tamże). To panowanie Syna, kiedy zasiądzie „po prawicy” Ojca w chwale, objawi też do końca Jego kapłaństwo: „Pan przysiągł i żal Mu nie będzie: «Tyś Kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka»„ (tamże, w. 4).

Apostołowie zrozumieli, że to właśnie kapłaństwo Chrystusa — Syna i Odku­piciela świata — kapłaństwo zespolone ściśle z krzyżową Ofiarą z Jego Ciała i Krwi, stanowi wypełnienie odwiecznych Bożych zamierzeń i obietnic. Jezus Chrystus zostawił Kościołowi to swoje własne kapłaństwo — jedyne kapłaństwo na miarę nowego i wiecznego Przymierza Boga z ludzkością. Obszerny wywód na ten temat zawiera się w Liście do Hebrajczyków. Apostołowie zapamiętali też, że podczas ostatniej wieczerzy Chrystus powie­dział do nich: „to czyńcie na moją pamiątkę”. Stąd wyrosło to, co stanowi szczyt i serce całego życia Kościoła do skończenia wieków: Eucharystia — największy skarb Kościoła. Gdy dzisiaj słyszymy słowa Chrystusa, skierowane do Aposto­łów: „wy dajcie im jeść”, uświadamiamy sobie, iż do zakresu troski Kościoła nale­ży także i to, co się wiąże z „pokarmem” dla ludzi i z prośbą o „chleb powszedni”, której nauczył nas Pan.

Tak, prośba o „chleb powszedni” jest wciąż aktualna, bowiem nie zostały jesz­cze zniesione różnice społeczne, a dramatyczna sytuacja ludzi, którym nie starcza chleba dla siebie i najbliższych, to smutna rzeczywistość, stanowiąca wyzwanie dla naszego sumienia. Sprawa chleba dla wszystkich ludzi, niezależnie od ich na­rodowości, rasy czy wyznania, nie może być nam obojętna. Odnosi się ona, jak powiedziałem w encyklice Sollicitudo rei socialis, „do naszej społecznej odpowie­dzialności, a zarazem do stylu naszego życia, do decyzji, które trzeba stosownie podejmować w odniesieniu do własności i użytkowania dóbr” (n. 42). Kościół, któ­ry zawsze głosił miłość preferencyjną na rzecz ubogich, nie może nie objąć nią „wielkich rzesz głodujących, żebrzących, bezdomnych, pozbawionych pomocy le­karskiej, a nade wszystko nie mających nadziei na lepszą przyszłość: nie można nie brać pod uwagę istnienia tych rzeczywistości. Niezauważenie ich oznaczałoby upodobnienie się do «bogatego smakosza», który udawał, że nie dostrzega żebra­ka Łazarza leżącego u bramy jego pałacu (por. Łk 16,19-31)” (tamże).

Miejmy nadzieję, że nasza troska o tych, którzy cierpią głód, przyczyni się, za pośrednictwem gospodarki uwrażliwionej na ten problem, do „rozmnożenia chle­ba” i nasycenia potrzebujących. W tym miejscu pragnę pogratulować Kościołowi, który jest w Emilii, inicjatyw mających na celu niesienie pomocy materialnej tak wielu naszym biednym braciom, którzy w różnych stronach świata żyją w trud­nych warunkach, gdyż brakuje im środków utrzymania. Jednakże słowa Chrystusa przy rozmnożeniu pokarmu mają, jak widzieliśmy w dzisiejszej liturgii, równocześnie znaczenie profetyczne. Jest to zapowiedź ostatniej wieczerzy. „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4). A słowo to osiąga swój szczytowy wyraz sakramentalny w Eucharystii: gdy Chleb i Wino stają się osłoną Pokarmu i Na­poju, jaki zgotował nam Chrystus przez swą odkupieńczą Ofiarę. Do Eucharystii winniśmy zbliżać się niosąc z sobą całe nasze życie, a odchodzić od niej ubogaceni tą miłością, którą znaleźliśmy w Chrystusie.

Autentyczne owoce Eucharystii wyrastają, drodzy bracia, przed oczyma was wszystkich w postaci dzieł realizowanych w duchu chrześcijańskiej miłości. Cie­szę się, że mogę wspomnieć tu o Domach Miłosierdzia, powstałych z inicjatywy ks. Mario Prandi, w których chrześcijańska miłość wyraża się w gorliwej i szcze­rej służbie ubogim. Już sam fakt, że Domy te rozwijają swoją działalność nie tyl­ko we Włoszech, ale także w Indiach i na Madagaskarze, świadczy o równowadze, z jaką ta forma posługi włącza się w życie chrześcijańskiej wspólnoty, funkcjonu­jąc na zasadzie rodzin, które żyją wśród innych rodzin, udzielają wsparcia innym rodzinom, a zarazem same otrzymują od nich wsparcie, przez co urzeczywistnia się miłość, która musi być owocem Eucharystii. Myślę także o Sługach Kościoła, zgromadzeniu założonym przez ks. Dino Torreggiani, prowadzącym pracę dusz­pasterską wśród byłych więźniów, we wspólnotach koczowniczych, wśród Cyga­nów, członków artystycznych zespołów objazdowych.

Słudzy Kościoła tworzą ro­dzinę działającą w służbie ostatnich, tych, którymi nikt się nie zajmuje i dla których nikt nie potrafi niczego uczynić. Myślę także o diecezjalnej Akcji Katolickiej, która posiada tutaj wielkie i żywe tradycje wierności wobec Kościoła oraz świa­dectwa, jakie daje w życiu obywatelskim i społecznym, urzeczywistniając ewan­geliczne wartości w konkretnych sytuacjach życiowych. Te cenne owoce Eucha­rystii, które wyrosły w waszym Kościele, symbolizują to, co pod jej wpływem winno rodzić się i wyrastać we wszystkich. Myślę tu o chrześcijańskich wspólno­tach, o wszystkich parafiach, które stanowią ośrodek pastoralnej pracy waszego Kościoła.

W tych autentycznych wspólnotach winna rządzić miłość, czyli więź jed­ności pochodząca od Boga Trójjedynego. Wszak Jezus modlił się o to, ażeby wszy­scy wierzący stanowili jedno, a pierwszych chrześcijan, według słów św. Łukasza, ożywiały „jeden duch i jedno serce” (Dz 4,32). Pamiętając o tym, zwracam się z usilnym apelem do was wszystkich, którzy tak licznie przybyliście na to spotka­nie, a przede wszystkim do was, młodzi, abyście z powagą podchodzili do wymo­gów i obietnic Ewangelii, abyście przyjęli prawo Eucharystii i uczynili ze swojego życia prawdziwy dar dla Pana. Jak już powiedziałem, w chlebie i winie składamy Panu dar z samych siebie. Nie może to być tylko zwykły, rytualny gest. W tym bowiem geście winna wyrażać się prawda życia, szczere nastawienie duszy. Win­niśmy dawać Chrystusowi siebie, całe nasze życie, aby On mógł posługiwać się nim w realizacji swojego planu zbawienia.

 

6 VI 1988, Emilia (Włochy)


więcej tekstów autora
Polecamy

O męskości

Elżbieta Wiater

Mat. 6, 9-13

Wydawnictwo M

partnerzy