Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Ewangelia dnia

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
  • 18 września 2020
  • komentarzy
  • 14 wyświetleń
  • lubi to!

Piątek, 18.09.2020

Jan Paweł II

Łk 2, 41-52

A rodzice Jego chodzili co roku do Jerozolimy na święto Paschy. Gdy [Jezus] miał lat dwanaście, również udali się tam, zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Po upływie uroczystości, gdy oni znajdowali się w drodze powrotnej, Jezus – jeszcze dziecko – został w Jerozolimie, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. Sądząc, że jest On wśród pielgrzymujących, uszli dzień drogi, szukając Go wśród krewnych i znajomych. Nie znalazłszy Go jednak, wrócili do Jerozolimy, poszukując Go. I oto po trzech dniach znaleźli Go w świątyni: siedział pośrodku między nauczycielami, słuchał ich i zadawał im pytania. A wszyscy ci, którzy Go słuchali, byli pełni podziwu dla Jego rozsądku i dla samych odpowiedzi. I zobaczywszy Go, zdziwili się. A Matka powiedziała do Niego: Synu, cóżeś nam uczynił? Oto ojciec Twój i Ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie. A On rzekł do nich: Czemuście Mnie szukali? Czyż nie wiedzieliście, że byłem zajęty sprawami mego Ojca? Lecz oni nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem wyruszył z nimi i wrócił do Nazaretu, i był im posłuszny. Matka zaś Jego zachowywała wszystkie te słowa w swym sercu.  Tymczasem Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi. 

 

 

„Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2,48). Słowa te wy­powiada Matka Jezusa, po trzech dniach poszukiwania Dwunastoletniego, w chwili, gdy znajduje Go w świątyni, „gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchi­wał się im i zadawał pytania” (Łk 2,46). Wszyscy pamiętamy to wydarzenie zapi­sane przez ewangelistę Łukasza. Przypomina nam je liturgia. Jedyne wydarzenie z lat chłopięcych Jezusa opisane w Ewangelii. Wydarzenie znamien­ne, jeśli zważyć, że ów dwunastoletni przybysz z Nazaretu potrafił znaleźć taki posłuch pomiędzy nauczycielami w świątyni jerozolimskiej. „Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami” (Łk 2,47).

Wydarzenie to rzuca równocześnie szczególne światło na tajemnicę ojcostwa Józefa z Nazaretu. Oto Maryja, czyniąc wyrzut Synowi („czemuś nam to uczy­nił?”), mówi: „ojciec Twój i ja… szukaliśmy Ciebie”. Jezus zaś odpowiada: „Cze-muście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49). Maryja mówi o trosce ojcowskiej Józefa. Dwunastolet­ni Jezus odwołuje się do ojcostwa Boga samego.

Dlatego zwracamy się do obietnicy danej Abrahamowi, a obietnica ta stanowi poniekąd początek wielkiego Przymierza Boga z człowiekiem. Oto Abraham „wbrew nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co było powiedziane” (Rz 4,18).

Ojcostwo Abrahama opierało się na wierze. Opierało się na „nadziei wbrew nadziei”. Przez wiarę też stał się ojcem rozlicznego potomstwa — potomstwa w znaczeniu przede wszystkim duchowym, nie fizycznym.

Ojcostwo Józefa z Nazaretu jest również oparte na wierze. Jest oparte na wie­rze całkowicie i wyłącznie. Za sprawą Ducha Świętego uwierzył w tajemnicę po­częcia Syna Bożego w łonie jego dziewiczej Oblubienicy. Za sprawą Ducha Świę­tego — przez wiarę — stał się świadkiem Bożego Narodzenia w noc betlejemską. Stał się najtroskliwszym stróżem tej Tajemnicy i opiekunem Matki wraz z Sy­nem. Naprzód w Betlejem. Z kolei w Egipcie, gdzie musieli uchodzić przed okru­cieństwem Heroda. Wreszcie w Nazarecie, gdzie Jezus wzrastał pod troskliwym okiem Józefa i stopniowo stawał przy Nim do pracy przy warsztacie jako „syn cieśli” (por. Mt 13,55; Mk 6,3).

W momencie znalezienia dwunastoletniego Jezusa w świątyni jerozolimskiej Maryja mówi: „ojciec Twój i ja… szukaliśmy Ciebie”. To tak bardzo „ludzkie” odezwanie kryje w sobie całą wielkość Bożej tajemnicy. Dziewicze ojcostwo Józe­fa z Nazaretu w tajemnicy tej znajduje swoje potwierdzenie. Znajduje również nieustanne źródło duchowego promieniowania. Oto Józef, który „wbrew nadziei uwierzył nadziei”. Wiara Abrahama znalazła w Nim szczególne wypełnienie.

W świetlanej postaci św. Józefa możemy dostrzec ścisły związek, jaki zachodzi pomiędzy ludzkim i Bożym ojcostwem: możemy dostrzec, jak bardzo ludzkie oj­costwo opiera się na Bożym ojcostwie i zeń czerpie swoją godność i wielkość. W przypadku człowieka urodzenie dziecka oznacza przede wszystkim „otrzyma­nie go od Boga”; chodzi o to, by przyjąć jako dar od Boga zrodzone przez siebie stworzenie. Dlatego dzieci należą najpierw do Boga, a potem do rodziców. Praw­da ta pociąga za sobą liczne konsekwencje zarówno dla rodziców, jak i dla dzieci.

Czyż nie na tym właśnie polega wielkość powierzonego ojcu i matce posłannic­twa? Być narzędziem Ojca niebieskiego w dziele kształtowania swoich własnych dzieci. Istnieje tutaj jednak nieprzekraczalny próg, który winien być szanowany przez rodziców wypełniających swoje zadania. Otóż nigdy nie mogą oni uważać się za „właścicieli” swych dzieci, ale troszcząc się o ich wychowanie winni stale pamiętać o tym, że pozostają one w uprzywilejowanym związku z Ojcem niebie­skim i że w gruncie rzeczy winny być — podobnie jak Jezus — bardziej w tym, co należy do Boga, niż w tym, co należy do ich ziemskich rodziców.

Rodzina z Nazaretu przekazuje bogactwo swojej nauki nie tylko rodzicom, ale także dzieciom: wam, młodym, którzy przygotowujecie się do życia w codzien­nym obcowaniu z własnymi rodzicami. Również wam przyda się refleksja nad owym wymiarem wertykalnym, łączącym ludzkie i Boże ojcostwo, od którego — jak mówi św. Paweł — „bierze nazwę wszelki ród na niebie i na ziemi” (Ef 3,15). Jeśli już teraz w świetle Boga potraficie rozpoznać bogactwo misji powierzonej waszym rodzicom, jeśli staracie się im odpowiedzieć wspaniałomyślnie poprzez wnoszenie własnego wkładu do życia rodzinnego w postawie ufnego i otwartego dialogu, przygotowujecie się w ten sposób najlepiej do przyszłego małżeństwa i do zadań, które wy z kolei, jako ojcowie i matki, będziecie musieli wypełniać.

A są to zadania niełatwe. Nie można bowiem rodzicielstwa godnego osoby ludzkiej zawężać do urodzenia w znaczeniu fizycznym; należy pojmować je także i — powiedziałbym — przede wszystkim w sensie moralnym i duchowym. Aby wydać człowieka na świat, potrzeba zaledwie kilku miesięcy, lecz całego życia nie starcza, by go wychować. Istnieje bowiem świat wartości ludzkich i nadprzyro­dzonych, które rodzice muszą przekazywać dzieciom, jeśli chcą, by „dawanie ży­cia” posiadało dla nich wymiar w pełni ludzki. Wymaga to czasu, cierpliwości, ogromnej mądrości, taktu, miłości. Cała rodzina wezwana jest do tego, aby wspól­nie przemierzać ową drogę, dzień po dniu, w procesie stopniowego wzrastania wszystkich członków rodziny, nie tylko dzieci, lecz także rodziców, którzy przeży­wając w odpowiedzialny sposób swoje rodzicielstwo, wciąż odkrywają nowe, nie­oczekiwane i zadziwiające aspekty ich małżeńskiej miłości.

I właśnie w tych najintymniejszych i najgłębszych aspektach można dostrzec ową szerszą perspektywę, dzięki której miłość mężczyzny i kobiety sięga poza doświadczenie czasu, otwierając się na perspektywę przyszłego zmartwychwsta­nia w chwale, kiedy fakt fizycznego zrodzenia zejdzie oczywiście na dalszy plan, a pozostanie duchowa jedność serc. W tym świetle szczególnej wymowy nabiera postać św. Józefa, który poprzez dziewicze małżeństwo z Najświętszą Maryj wyprzedził niejako ostateczne doświadczenie w niebie, ukazując bogactwo oblubień­czej miłości, opartej na tajemniczej harmonii dusz i zasilanej przez nieprzebrane zasoby serca. To, czego uczy św. Józef, posiada ogromne znaczenie w naszych czasach, gdy nierzadko rodzina przeżywa kryzys właśnie dlatego, że miłości, na której się ona opiera, brak duszy, w ogólnym kontekście przeceniania takich, ważnych wprawdzie, elementów psychologicznych, jak instynkt i wzajemny po­ciąg. Aby przywrócić instytucji rodziny solidarność, należy zatroszczyć się przede wszystkim o to, by łącząca małżonków więź miłości zawierała „dodatek duchowy”.

Oczekuje się od chrześcijańskiej rodziny, że będzie dawała o sobie świadectwo wobec świata, realizując we własnym kręgu ową „wewnętrzną jedność życia i mi­łości” (Gaudium et spes, 48), którą Bóg dla niej przewidział w swoim pierwotnym planie. Wierni z Prato, a więc z regionu, który wciąż zachowuje szczególną wraż­liwość na wartości rodzinne, bądźcie dumni z tego, że możecie być przykładem naprawdę zgodnych rodzin, przeżywających doświadczenie jedności na wszyst­kich poziomach: na poziomie jedności z Bogiem poprzez modlitwę i uczestnictwo w liturgii, a zwłaszcza Eucharystii; wewnętrznego zjednoczenia męża i żony, ro­dziców i dzieci, ludzi młodych i starych, których łączy autentyczna miłość; jedno­ści z braćmi, poczynając od sąsiadów, aż po mieszkańców dzielnicy i miasta, jed­ności odznaczającej się szacunkiem, uprzejmością, stałą gotowością służenia in­nym; jedności z Kościołem, w którym rodzina chrześcijańska jaśnieje szczegól­nym blaskiem i do którego winna ona wnosić swój niezastąpiony wkład. Niedości­gnionym wzorem takiego zaangażowania jest Święta Rodzina, której życie stano­wi dla was mądrą naukę i drogowskaz nie tylko w chwilach radości, ale także po­śród trudności i prób. (…)

„Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie” (Łk 2,48). Zdanie wyrwane z dziejów Józefa, oblubieńca Bogarodzicy, który był wobec ludzi ojcem Jezusa z Nazaretu, Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Zdanie wyrwane z dziejów człowieka. Bardzo „ludzkie” w swej treści zdanie. Wy­rzut — ale przede wszystkim wyraz troski. Ojcostwo i macierzyństwo wyraża się w tej właśnie trosce. W codziennej, twórczej trosce o człowieka od chwili jego poczęcia w łonie matki, o dziecko, o dorastającego, o dorosłego. Ta rodzicielska troska jest odzwierciedleniem Bożej Opatrzności. I oto inne zdanie, wyrwane z dziejów Józefa z Nazaretu: „Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?” (Łk 2,49).

Te słowa wypowiada Jezus, ale należą one zarazem do dziejów Józefa. Maryi i Józefa. W pośrodku rodzicielskiej troski otwiera się w duszy dziecka wewnętrz­na przestrzeń powołania, które pochodzi od Boga samego: „potrzeba, abym był”. Błogosławione ojcostwo, błogosławione rodzicielstwo ludzkie, które oddaje czło­wieka Bogu: ojcostwo Boga samego.

 

19.03.1986, Prato (Włochy)

 

 


więcej tekstów autora
Polecamy

Uczniowie - przedmiot dumy Lwa

Richard A. Burridge

Arka Przymierza

Bella Szwarcman-Czarnota

partnerzy