Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Ewangelia dnia

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
źródło: Internet
  • 22 marca 2014
  • komentarzy
  • 571 wyświetleń
  • lubi to!

Niedziela, 23.03.2014

Jan Paweł II

Jezus przybył do miasteczka samarytańskiego, zwanego Sychar, w pobliżu pola, które /niegdyś/ dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej godziny. Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: Daj Mi pić! Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla zakupienia żywności. Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z Samarytanami unikają się nawzajem. Jezus odpowiedział jej na to: O, gdybyś znała dar Boży i /wiedziała/, kim jest Ten, kto ci mówi: Daj Mi się napić – prosiłabyś Go wówczas, a dałby ci wody żywej. Powiedziała do Niego kobieta: Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Jakuba, który dał nam tę studnię, z której pił i on sam, i jego synowie i jego bydło? W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu. Rzekła do Niego kobieta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. A On jej odpowiedział: Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj. A kobieta odrzekła Mu na to: Nie mam męża. Rzekł do niej Jezus: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą. Rzekła do Niego kobieta: Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga. Odpowiedział jej Jezus: Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie. Rzekła do Niego kobieta: Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko. Powiedział do niej Jezus: Jestem Nim Ja, który z tobą mówię. Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Jednakże żaden nie powiedział: Czego od niej chcesz? – lub: – Czemu z nią rozmawiasz? Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła tam ludziom: Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? Wyszli z miasta i szli do Niego. Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: Rabbi, jedz! On im rzekł: Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie. Mówili więc uczniowie jeden do drugiego: Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia? Powiedział im Jezus: Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa? Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak bieleją na żniwo. żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem żąć to, nad czym wyście się nie natrudzili. Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli. Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: Powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich pozostał. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło na Jego słowo, a do tej kobiety mówili: Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata.
J 4,5-42

 Zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył. Albowiem On jest naszym Bogiem, a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku (Ps 95[94],6-7). Jest to wezwanie do uwielbienia Boga, który nas stworzył. Jest to wezwanie do szczególnego uwielbienia Boga w tym okresie odkupienia i łaski, jakim jest Wielki Post. Jest to rzeczywiście czas pomyślny (2 Kor 6,2), w którym Pan objawia się temu, kto stara się Go poznać i Go miłować. Jest to czas memento, czas przypomnienia sobie o Nim w sposób rzeczywisty. Jest to metanoia: zwrócenie się do Niego całą duszą, aby Mu służyć i dziękować Mu. To znaczy uwielbiać Pana, i z tego powodu Kościół niestrudzenie powtarza z Psalmistą: Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem, radośnie śpiewajmy Mu pieśni (Ps 95[94],2) i jeszcze: Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze (Ps 95[94],6). Uwielbienie Boga stanowi rację istnienia Kościoła i każdego człowieka, który nie może dać pełnego wyrazu swojej egzystencji, bez okazania tego aktu miłosnego, spontanicznego i świadomego, Bogu, swojemu Stwórcy. I ten akt uwielbienia dokonuje się nade wszystko we wspólnocie zebranej dla uczestniczenia w uczcie Pana, w łamaniu chleba, co również my za chwilę odnowimy.

Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda (Wj 17,6). Długa wędrówka Żydów na pustyni stanowi bezpośredni kontekst urywku z Księgi Wyjścia. Jedną z większych trudności, jakie przedstawiała wędrówka przez pustynię tak licznego ludu, który prowadził z sobą trzody i bydło, był z pewnością brak wody. Jest dlatego rzeczą zrozumiałą, że w dniach, kiedy głód i pragnienie dawały się odczuć w sposób bardziej ostry, Izraelici opłakiwali Egipt i szemrali przeciw Mojżeszowi. Bóg, który w wieloraki sposób okazał swoją szczególną życzliwość wobec tego ludu, wymaga teraz wiary, absolutnego zdania się na Niego, odrzucenia swoich ludzkich zabezpieczeń.

I właśnie w chwili, kiedy on nie może już liczyć na własne środki, jest wyczerpany i załamany, a naokoło nie ma nic innego jak nagie skały, jałowe oraz suche i bez życia, Bóg interweniuje, jest obecny i sprawia, że z tej skały wypływa obficie woda, która daje życie. To właśnie z tej zwartej skały Żydzi mogli czerpać wodę w swojej drodze do Ziemi Obiecanej, jak z Serca Chrystusowego, spragnionego na krzyżu, będzie wypływała woda zbawiająca tych, którzy podjęli swoją drogę wiary. Ze względu na to podobieństwo św. Paweł utożsamia skałę z samym Chrystusem, nową świątynią i źródłem, które gasi pragnienie w życiu wiecznym (por. 1 Kor 10,4). Oto jak moc Boża okazuje się w tajemnicy wody żywej, która tryska dla wieczności, ponieważ jest to odradzająca woda łaski objawiająca prawdę.

Jak w czasie Wyjścia, również dzisiaj ludzie odczuwają pragnienie tej zbawiającej i wyzwalającej wody, która pochodzi od Chrystusa, i Kościół, w odpowiedzi, niestrudzenie głosi Go wszystkim narodom wszystkich czasów. On jest istotnie obecny w świecie, aby pomagać ludziom wierzyć, że Jezus jest Synem Bożym, ażeby przez wiarę mieli życie w Jego imieniu, aby ich wychowywać i pouczać w tym życiu i w ten sposób budować Ciało Chrystusa. Kościół nie przestał poświęcać temu celowi swoich sił. O wodzie, która tryska na życie wieczne mówi Chrystus do Samarytanki przy studni w Sychar. Zmęczony drogą siedział na krawędzi studni. Uczniowie poszli sami do miasta, aby poczynić zakupy. Jezus prosi Samarytankę, która przyszła zaczerpnąć wody, aby Mu dała pić. To ją zdziwiło. Jak może On, Żyd, prosić o coś Samarytankę? Od wieków Żydzi i Samarytanie żyli w nieprzejednanej nieprzyjaźni. Jezus zatem okazuje się wyższy nad ten przesąd, jak również wobec opinii żydowskiej, według której uważano za niegodne nauczyciela rozmawiać publicznie z kobietą.

Dla Niego nie ma znaczenia różnica narodowości ani rasy, ani różnica między mężczyzną i kobietą. Od wody naturalnej, elementu materialnego, o którą Jezus najpierw prosi kobietę, przenosi rozmowę na płaszczyznę objawienia, na wodę rzeczywiście żywą. Wyrażenie aqua viva w języku proroków wskazuje na dobra zbawienia czasu mesjańskiego (por. Iz 12,3; 49,10; Jr 2,13; 17,13). Ale kobieta, nie mogąc zrozumieć tego języka, myśli o cudownej wodzie, która usuwa pragnienie ciała, dzięki której nie będzie więcej trzeba czerpać. W ten sposób Jezus obudził w niej pragnienie Jego daru: Rzekła do Niego niewiasta: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać (J 4,14). Jezus objawia wtedy kobiecie, że On we własnej osobie jest źródłem tej wody żywej. I wykazuje, jak droga wiary w Niego przechodzi przez uznanie Jego Boskiej misji, ujawniając swoją znajomość proroczą, właściwą wysłańcowi Bożemu. Miała pięciu mężów, a z szóstym żyje nielegalnie.

Kobieta zaczyna się zastanawiać: tego rodzaju znajomość serc nie jest znajomością zwykłego człowieka, i ze wzruszeniem wypowiada akt wiary: Panie, widzę, że jesteś prorokiem (J 4,19). I potem pójdzie, aby oznajmić mieszkańcom swojego miasta, że spotkała Mesjasza i wzywa ich, aby wyszli i zobaczyli Jezusa (por. J 4,29).

W tym zdumiewającym urywku ewangelicznym, który osiąga wysoki szczyt piękna formy i głębi doktrynalnej, znajdują się rysy pedagogiczne interesujące każdego wychowawcę wiary. Ze strony Jezusa dokonuje się osobiste objawienie, wychodzące z konkretnej sytuacji, aby dojść do idealnego sprawdzenia życia: owego widzenia w świetle prawdy, ponieważ tylko w prawdzie można uskutecznić spotkanie z Chrystusem, który jest uosobieniem tej prawdy. To właśnie wtedy, kiedy Samarytanka zwraca się do Jezusa ze słowami: Daj mi tej wody (J 4,15), wtedy On nie zwleka ze wskazaniem drogi, która do niej prowadzi.

Jest to droga prawdy wewnętrznej, droga nawrócenia i dobrych uczynków. Idź, zawołaj swego męża (J 4,16), mówi Pan do kobiety: jest to wezwanie do zbadania swego sumienia, do wglądnięcia w głębię serca, do obudzenia w nim najgłębszych oczekiwań, które próbuje ukrywać pod wykrętną odpowiedzią. Ukazuje tej kobiecie potrzebę osiągnięcia zbawienia, przeprowadzając z nią prawdziwy i odpowiedni rachunek sumienia i pomagając jej nazwać po imieniu grzechy swojego życia. Dlatego Pan przynagla: Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem (J 4,17-18). W ten sposób kobieta nie tylko uznaje swój stan grzechu, ale otrzymuje pomoc w nazwaniu po imieniu grzechów swego życia. Św. Augustyn w swojej godnej podziwu mowie tak wyraża udrękę wewnętrzną tej kobiety: Najpierw kierowały tobą zmysły ciała; potem osiągnęłaś wiek, w którym winno się używać rozumu, a nie zdobyłaś mądrości; raczej zbłądziłaś; dlatego, po tych pięciu mężach, ten, którego teraz masz, nie jest twoim mężem. A jeśli nie był mężem, to czym był jeśli nie cudzołożnikiem? A więc, zawołaj, ale nie cudzołożnika, zawołaj twego męża, ażebyś mogła mnie zrozumieć umysłem, a błąd nie powinien powodować w tobie fałszywej opinii o Mnie… Precz zatem z cudzołożnikiem, który ciebie deprawuje, i idź zawołać twego męża. Zawołaj go, i wróć tutaj z nim, a zrozumiesz Mnie (św. Augustyn, In Iohannis Evangelium tractatus, 15, 22).

W tej sytuacji Jezus nagle przenosi się poza bezpośrednią odpowiedź, aby stwierdzić wyższość zachowanego prawdziwego kultu i nowej formy uwielbienia, które tkwi w sercu raczej niż w ofiarach, adoracji wywołanej przez Ducha, dokładnie uwielbienia w Duchu i prawdzie (J 4,24). Uwielbiać w Duchu znaczy poddać się wpływowi działania Bożego, to jest daru życia, którego sprawcą jest Duch i zwraca uwagę na życie nadprzyrodzone, którym cieszą się chrześcijanie i które jest nieodzownym warunkiem, aby być prawdziwym wielbicielem. Uwielbiać w prawdzie znaczy wejść w porządek objawienia Słowa: tego objawienia, dla którego dane jest działanie Ducha prawdy. Nowym miejscem uwielbienia jest świątynia duchowa, to jest Chrystus-prawda, pod wpływem światła Ducha prawdy. Warunkiem wymaganym przez Jezusa dla prawomocnego kultu jest dostosować się do Jego osoby, objawiającej wiarę, której sprawcą jest Duch, Ci, którzy będą umieli przyjąć przedziwny dar Boży (J 4,10), którym jest woda żywa Ducha Świętego, będą przemienieni, jak Samarytanka, staną się prawdziwymi wielbicielami, znajdując centrum kultu w Ciele Chrystusa zmartwychwstałego i przemienionego mocą Ducha.

Co sprawiła w Samarytance woda żywa, która tryska na życie wieczne? Oceniając dalszy rozwój sytuacji duchowej kobiety, można odpowiedzieć, że owoc był wielki. Rzeczywiście dokonuje się w niej prawdziwa metanoia, która prowadzi do uznania w Jezusie Mesjasza: Pójdźcie, zobaczcie — mówi do swoich współobywateli — człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem? (J 4,29). A to pytanie suponuje w jej myśli odpowiedź twierdzącą, ponieważ to wyznanie łączy się z nazwaniem po imieniu swoich grzechów: powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Spostrzega w sobie nową moc, nowy entuzjazm, który prowadzi ją do głoszenia innym prawdy i łaski, jakie otrzymała: Pójdźcie, zobaczcie. Staje się w pewnym sensie wysłanniczką Chrystusa i Jego Ewangelii zbawienia, jak Magdalena w poranek wielkanocny. Również do nas dzisiaj skierowane jest zaproszenie, aby pić tę żywą wodę prawdy, dla oczyszczenia naszego życia, zmiany sposobu myślenia i pójścia do szkoły Ewangelii, gdzie Pan, podobnie jak postąpił z Samarytanką, zwraca się do nas, ukazując nam najwyższe wymagania prawdy i ducha.

Jan Paweł II, Komentarz do Ewangelii, Wydawnictwo M, Kraków 2011, s. 577-580


więcej tekstów autora
Polecamy

Homilia o śś. Piotrze i Pawle

Św. Jan Chryzostom

Tisza beAw – dzień żałoby

Bella Szwarcman-Czarnota

partnerzy