Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Ewangelia dnia
źródło: Internet
  • 9 sierpnia 2014
  • komentarzy
  • 619 wyświetleń
  • lubi to!

Niedziela, 10.08.2014

Jan Paweł II

Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».
Mt 14,22-33

Jezus przychodzący do uczniów po falach jeziora również stanowi znak Jego obecności: czuwania nad uczniami i Kościołem. Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się! (por. Mk 6,49-50; por. Mt 14,26-27; J 6,16-21) — mówi do Apostołów, którzy wzięli Go za zjawę. W Ewangelii Markowej Apostołowie są zdziwieni tym, że nie zrozumieli sprawy z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały (Mk 6,52). Mateusz przytacza prośbę Piotra, pragnącego przejść po wodzie na spotkanie Jezusa, opisuje jego przestrach i wołanie o pomoc, kiedy zaczął tonąć. Jezus ratuje go, po czym karci łagodnym napomnieniem: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? (Mt 14,31). Ci zaś — dodaje Mateusz — którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym» (Mt 14,33). Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! (Mt 14,28).

Wydarzenie opisane w Ewangelii dzisiejszej niedzieli, wśród wszystkich, jakie Ewangelie zawierają, jest może najbardziej niezwykłe. Jezus wraca do Apostołów po modlitwie na drugim brzegu jeziora Genezaret, idąc po wierzchu tafli wodnej. Apostołowie widzą idącą Postać, lecz lękają się, myśląc, że to zjawa. Wówczas Jezus odzywa się do nich: Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się! (Mt 14,27). Kiedy Piotr, słysząc to, prosi: Panie… każ mi przyjść do siebie — jest w tych słowach równocześnie odwaga wiary i równocześnie próba jej sprawdzenia. Piotr mówi wyraźnie: Panie, jeśli to Ty jesteś… Piotr był człowiekiem wielkiej wiary. To właśnie ta wielka wiara pozwoliła mu w pobliżu Cezarei Filipowej na pytanie Chrystusa: za kogo Mnie uważacie? — odpowiedzieć: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego (Mt 16,15-16).

Również w innych okolicznościach Szymon Piotr dał dowód swej wielkiej wiary. Wiara jest darem Boga: nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie (Mt 16,17). Wielokrotnie człowiek nie staje na wysokości tego daru. I wiara Piotra też przechodziła przez próby. Wydarzenie opisane w dzisiejszej Ewangelii zawiera w sobie też taką próbę wiary Piotra. Może jest ona zapowiedzią tej najcięższej próby, przez jaką Apostoł miał przejść w czasie Męki umiłowanego Mistrza. Rozważając dzisiejsze wydarzenie, postawmy sobie, Drodzy Bracia i Siostry, pytanie o naszą wiarę. Przez jakie przechodzi ona próby? Może trzeba odczytać próby i kryzysy własnej wiary w tym wydarzeniu, jakie miało miejsce na jeziorze Genezaret: Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie! I powiedział Jezus: Przyjdź! Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się, i gdy zaczął tonąć, krzyknął: Panie, ratuj mnie! (Mt 14,28-30). Jezus wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: Czemu zwątpiłeś, małej wiary? (Mt 14,31). Piotr uląkł się silnego wiatru i zrozumiał, że tylko całkowite zaufanie Jezusowi może go ocalić.

Dzisiaj także zdarza się ludziom odczuwać lęk z powodu gwałtownych wiatrów, przeciwnych wierze oraz chrześcijańskiej i katolickiej moralności. Niełatwo jest żyć zgodnie z wiarą we współczesnym społeczeństwie, naznaczonym materializmem i permisywizmem. Żyć po chrześcijańsku oznacza często iść pod prąd, opierając się modnej mentalności. Ileż wiatrów usiłuje powalić dzisiejszego chrześcijanina! A kiedy pokusa uderzy w waszą wiarę, wołajcie jak Piotr: Panie, ratuj mnie! Umiejcie walczyć o swoją wiarę, o wiarę swych rodzin, swych dzieci, swych bliskich…

Chrystus przychodzi z pomocą naszej słabości. W dzisiejszej liturgii modlimy się tak: Wszechmogący, wieczny Boże, którego ośmielamy się nazywać Ojcem, umocnij w naszych sercach ducha przybranych dzieci, abyśmy mogli osiągnąć obiecane nam dziedzictwo. Jest to dziedzictwo Boże przekazane nam w Jezusie Chrystusie, przekazane przez Apostołów, którzy byli rybakami na Jeziorze Galilejskim, a stali się rybakami ludzi (por. Mk 1,17), przekazywane w Kościele z pokolenia na pokolenie: dziedzictwo wiary. W tym dziedzictwie jest zawarte odwieczne powołanie człowieka. W tym dziedzictwie: jego ostateczna Przyszłość! Wytrwajmy w tym dziedzictwie: Panie… każ mi przyjść do siebie… po wodzie.

 


więcej tekstów autora
Polecamy

Wróżenie z Biblii?

Roman Zając

Ile jest Niebios?

Roman Zając

W Chrzest Pański...

Grzegorz Cudotwórca

partnerzy