Wybierz Biblię dla siebie

dołącz do nas
Biblia zmieniła moje życie

Warning: Use of undefined constant U - assumed 'U' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/naszczas/domains/naszczas.pl/public_html/biblia/wp-content/themes/wizjo/sidebar.php on line 3
  • 2 czerwca 2015
  • komentarzy
  • 1 830 wyświetleń
  • lubi to!

Boży komunikator

Kama

Czy czytanie Pisma Świętego zmieniło coś w moim życiu? Tak. Jeśli nie wszystko, to bardzo dużo. Pierwsze ograniczenie, które musiałam w sobie pokonać, to przekonanie, że Biblia to „coś”. Może i coś innego, niż wszystkie pozostałe książki, które od dziecka zawsze mi towarzyszyły, może nawet „coś szczególnego”. Aż w końcu przyszło odkrycie, że Biblia to „Ktoś”.

Dzieciom na katechezie mówi się, że „Pismo Święte to list od Pana Boga do każdego człowieka”. Myślę, że choć porównanie jest trafne, to jeszcze mu trochę brakuje – dla mnie przełomowe było uświadomienie sobie, jak dobrze mogę z Bogiem poprzez Jego słowo się komunikować, rozmawiać.

Tak więc, co konkretnie Pismo Święte zmienia? Na co dzień – uczy porządnej modlitwy, bo czytanie Słowa właśnie tym jest. Pokazuje ludzi, którym też bywało trudno i jakoś z tych sytuacji wychodzili, pokazuje ludzi szczęśliwych, którzy mieli świadomość Dawcy szczęścia. Pokazuje też tych, którzy takiej świadomości nie mieli – i jakie ponieśli tego konsekwencje. Po prostu uczy życia, na konkretnych, bardzo ludzkich przykładach.

Okazuje się ponadto, że kiedy czytam Biblię regularnie, ona sama jakby wkracza w moje życie. I choć mam świadomość, że żadne proroctwo Pisma nie jest do prywatnego wyjaśniania (2P 1,21), to jestem pewna, że Słowo – jako żywe i skuteczne (Hbr 4,12) – działa także w moim życiu. Pomaga zmienić perspektywę spojrzenia na trudne czasem sytuacje, niekiedy znaleźć wyjście albo oświetlić choć kawałek drogi.

Przykłady? Mnóstwo, choćby i z ostatniego czasu. Nie tak dawno miałam poważny problem ze spowiedzią. Nie chodziło nawet o lęk, po prostu – mimo świadomości tego, że moje życie chrześcijańskie jest na malutkim świeczniku i nie dość, że siebie zgubię, to i zgorszeniem mogę być – zapierałam się rękami i nogami przed spowiedzią, powrotem do sakramentów… Miałam wizję odłożenia „tych spraw” na bliżej nieokreśloną przyszłość. Raczej bliższą niż dalszą, ale jednak. I kiedy w decydujący wieczór, tuż przed położeniem się spać, zajrzałam na biblijną aplikację… A może gardzisz bogactwem dobroci, cierpliwości i wielkoduszności Jego, nie chcąc wiedzieć, że dobroć Boża chce cię przywieść do nawrócenia? Oto przez swoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia się sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według uczynków jego: tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają chwały, czci i nieśmiertelności – życie wieczne; tym zaś, którzy są przekorni, za prawdą pójść nie chcą, a oddają się nieprawości – gniew i oburzenie (Rz 2, 4-8). Przełamałam się i do spowiedzi poszłam, a muszę przyznać, że była ona tak dobra i owocna, że aż się nie spodziewałam. Przyszło Boże przebaczenie, przyszedł spokój i siły do dalszego życia. Gdyby nie Słowo… trudno powiedzieć, jak mogłoby się to potoczyć.

To tylko jeden przykład – wybrany na gorąco z niedawnych przeżyć. Gwarantuję, że mogłabym ich przytoczyć dużo więcej, bo kiedy Biblia staje się codziennym towarzyszem, przyjacielem, życie nabiera innego, bardziej wyrazistego smaku.

Kama, 25 lat


więcej tekstów autora
Polecamy

partnerzy